Ludzie są dziwni. W piątek gdy czekałem na pociąg, nagle z megafonów pani ogłosiła, że pociąg wjedzie na inny peron. Co się wtedy działo! Tłum nagle zaczął biec w kierunku przejścia podziemnego. Biegli tak szybko jakby od tego zależało conajmniej ich życie. Śmieszna była jedna starsza pani, która z wnuczką (tak myślę) targała jakąś duża torbę. I średnio im to szło w czasie biegu. Starsza pani nagle ‘wydarła’ się na biedną wnuczkę tak, że wnuczka wzięła i sie rozpłakała… Obie wyglądały na typ myślicielek Radia Maryja… (Czy ja oceniam po wyglądzie?) Natomiast wracając w niedzielę już autem (naprawione i jeździ!) spotkałem na drodze ten typ kierowcy, o którym tylko slyszałem w opowieściach. Niedzielny kierowca – jedzie wszędzie zgodnie z przepisami, mimo że droga pusta i z górki to on hamuje żeby tylko nie przekroczyć 50! a za nim sznur aut… I jedzie tak jakby się bał… nerowowo reagował na wyprzedzania go, tzn gwałtownie nagle zjeżdzał na pobocze. Ehhh taki typ to spore zagrożenie dla siebie i innych… Jakoś tak motoryzacyjnie u mnie ostatnio…