Archive for Czerwiec, 2008

Filed Under (programowanie, różne) by KooT on Czerwiec-28-2008

Honda dalej w serwisie. Dopiero w poniedziałek będzie zrobiona. Całe szczęście, że dali mi zastępczą Honde Jazz… chociaż dziwne rzeczy. Takie małe autko, taki mały silnik, a spalanie pokazuje na poziomie 10.4L/100km benzyny… oczywiście w Krakowie i w korkach. Ale zastanawiam się przy tym ile moja własna poczciwa Hania spala w takich samych warunkach…

W tym tygodniu miało miejsce ważne wydarzenie. Miałem własną prezentację w firmie. Zaproponowałem do naszego zespłu używanie narzędzia Trac. Wydawało mi się, że wiekszość programistów powinna go znać. Jak jednak uświadomił mnie mój Kierownik, tak nie jest. Kierownik też poprosił, jak to zwykle kierownicy robią, o prezentację Trac’a dla zespołu. Dziwna sprawa, ale to miała być moja pierwsza prezentacja w życiu. Nie wiem jak udało mi sie przetrwać studia bez takiej czy innej prezentacji. W każdym razie, stresu było sporo. Ci co mnie znają dobrze wiedzą, że do nazbyt komunikatywnych nie należę. W ostateczności nie było tak źle. Początkowe drżenie głosu minęło szybko… A mimochodem zaczepiony Kierownik, o wrażenie ogólne z prezentacji stwierdził, że było super, fajnie, że mało tekstu i przez to nie nudnie. W sumie o to mi chodziło. Po 2 dniach Kierownik poprosił o kolejną prezentację… Tzn. tę samą, ale już dla innego grona. Tym razem słuchaczami będą inni Kierownicy i Dyrektorzy…



Filed Under (moto) by KooT on Czerwiec-26-2008

Pojechałem wczoraj rano na 8 oddać moją hankę do naprawy. Zleciłem wymianę czterech tulei. Dwie tuleje amortyzator tył i dwie tuleje duże tył (zwane cukierkami) przy okazji poprosiłem o zrobienie ogólnego przeglądu i jeśli coś będzie nie tak, to mieli zadzwonić czy chcę to też naprawić. Nikt nie dzwonił przez cały dzień… Zwolniłem się z pracy godzinę wcześniej bo ASO czynne do 17. Jakie było moje zdziwienie, gdy jeden z panów zaczął mi wciskać kit, że ja im kazałem wymienić jedną tuleje i amortyzator… Jakie było moje zdziwienie, że chcieli mi takie auto oddać, wziąć pieniądze (wcale nie mało) i uważali, że jest ok… Skończyło na przeprosinach, dostałem auto zastępcze Hondę Jazz i obietnicę ‘potężnego’ rabatu… Gdyby nie profesjonalizm jednego z panów, którego znałem już wcześniej. Gdyby nie to, że rozegrał wszystko błyskawicznie (gdy już się dowiedział, że inny mocno dał wtopę) to niesmak byłby większy… Myślałem, że takie rzeczy nie zdarzają się w ASO Hondy, wolałem nawet więcej dopłacać przy naprawach mojego 10-letniego auta, żeby takich rzeczy unikać… Ehh zobaczymy czy nie zapomną o rabacie… :D Hondą Jazz jeździ się miło, ale jest to małe autko do jazdy po mieście dla kobiety… trochę badziewne wykończenie i słaby silnik. Chociaż fajne doświadczenie, pojeździć innym autem i zatęsknić za swoją starą poczciwą hanką… wciskam gaz w tej Jazz i mam wrażenie, że ona do mnie jęczy ‘No dobra dobra spoko, juuuuuż jaaaaadę…’




"h