Archive for Styczeń, 2009

Filed Under (różne) by KooT on Styczeń-30-2009

Miałem dzisiaj dziwny sen. W bloku, w którym mieszkałem, w miejscowości mej rodzinnej, między piętrami, na klatce schodowej, były drzwi. I tych drzwi nikt, nigdy nie otwierał. Nie wiem dlaczego. Ale ja tam zajrzałem. W środku było bardzo dużo telewizorów. Ale takich starych, czarno-białych. Przed nimi siedział smutny Pan. A na ekranach tych telewizorów widać było traktory. Traktory jeżdżące po polach otaczających moje piękne rodzinne miasto.
I nagle przeszła mnie myśl, w tym śnie. Że te wszystkie po PRL-owskie pola, że one są… monitorowane! Że to co się tam dzieje, jest bacznie obserwowane przez Wielkiego Brata!

I ogarnęło mnie przerażenie. Że ja kto, w czasach kapitalizmu, że te pola one muszą być strasznie ważne! Że to pewnie towarzysze z Partii, że oni się ugadali, pozwolili upaść komunizmowi w Polsce, ale tak naprawdę oni nadal kontrolują nasz świat. Bo przecież mają monitoring na pola i widzą te traktory! A takich bloków jak mój, jest w naszym mieście dużo więcej! Ile rzeczy oni mogą kontrolować?

I nagle stała się noc, a ja powiedziałem o tych drzwiach i o tym co za nimi widziałem rodzicom i bratu. I razem tam poszliśmy. Pana już nie było. Telewizory były wyłączone, ja wszedłem do środka i uruchomiłem największy, centralny telewizor. I wydawało mi się, że znam te wszystkie sprzęty, które tam są. Umiałem je wszystkie obsługiwać.
Na ekranie pojawił się tłum ludzi, który oglądał inny telewizor, a w tym innym telewizorze było przemówienie jakiegoś człowieka w garniturze. W powietrzu dało się wyczuć oczekiwanie na coś ważnego.
I nagle z tego wewnętrznego telewizora dobiegł głos – „Znaleźliśmy fioletową orchideę!”. I ci ludzie, którzy to oglądali zaczęli biegać w popłochu, chwytać się za głowy i krzyczeć. Zapanował chaos… Miałem wrażenie, że to koniec świata.

Niestety w tym momencie obudził mnie pies. Pies, który ma w tyłku budzik i budzi mnie dokładnie za pięć 7. Całe szczęście, że udało mi się przestawić ten jego wewnętrzny budzik o godzinę. Bo niedawno pies budził mnie o 5:55. Ja to jednak mam zryty beret.

I tak od razu w tej samej tematyce, trailer filmu Echelon Conspiracy :)



Filed Under (różne) by KooT on Styczeń-20-2009

Natchniony podczas niedzielnego obiadu u chrześniaka żony mojej, z okazji jego osiemnastki, wykonałem potrawę tiramisu. Odkryłem przy okazji niebiański smak serka mascarpone, z którego ową potrawę się robi. Niezwykle prosty deser, niezwykle prosto przygotować. Ja robiłem wg przepisu Pana śp. Macieja Kuronia. Polecam!

Wersja z czekoladą na górze. Tyle, że sitko, którym należy tą czekoladę/kakao nakładać akurat było mokre. Bo to zdjęcie już drugiej porcji :P

PS: Dziś na szkole rodzenia był wykład o karmieniu piersią i o zaletach jakie to karmienie za sobą niesie :)



Filed Under (foto, różne) by KooT on Styczeń-13-2009
Kupiłem na allegro do aparatu dyfuzor do lampy wbudowanej. Całe to ustrojstwo kosztuje 17PLN (+przesyłka). Cena podejrzanie mała, ale jak na kawałek plastiku wydaje się okej. Wkłada się dyfuzora w miejsce saneczek lampy zewnętrznej.
Dyfuzor wygląda tak:

Dyfozor na lampę wbudowaną

Przetestowałem jak na razie na psie i na figurce. Prawdę mówiąc na psie nie widze różnicy :) A na figurce wyglądało to tak:

Zdjęcie bez dyfuzora, 1/200, f4.50, ISO400,

Anioł

I zdjęcie z dyfuzorem, 1/200, f4.50, ISO400,
Anioł
Cienie wyraźnie bardziej rozmyte, ale balans bieli trzeba dostosować trochę inaczej, ja robiłem zdjęcie w RAW, więc balans bieli ustawiałem później. Starałem się aby oba zdjęcia były jak najbardziej podobne. Czy widać jakieś duże różnice? Sam nie wiem, porobię jeszcze zdjęcia ludziom i zobaczymy :D O ile znajdę modeli :P


Filed Under (foto, różne) by KooT on Styczeń-11-2009
termm
Zeszliśmy w Krakowie za naszym oknem do takiego poziomu. Ja chyba jeszcze nigdy nie widziałem i nie czułem tak niskich temperatur :) Nieźle! Może będzie mniej kleszczy wiosną :P


Filed Under (różne) by KooT on Styczeń-8-2009

Zaczęliśmy chodzić na Szkołę Rodzenia! Przy szpitalu Narutowicza w Krakowie, całość trwa 4 tygodnie, są wykłady i ćwiczenia. Jak na razie byliśmy na 2 wykładach (położna, pediatra) i Ewa sama na jednych ćwiczeniach. No i jeszcze miasto Kraków zapłaciło nam za to wszystko, takie jest to miasto Kraków! ;) Na tych wykładach oswajamy się z wszystkim co dotyczy narodzin dziecka. A musicie wiedzieć, że wcale tego nie mało – a to, że smółka, a to, że zółtaczka, że skala Apgar,a to, że czop, że jak zielone wody płodowe to nie za dobrze, a to, co trzeba zabrać, kiedy przyjechać itp. itd. no a tu jeszcze 3 tygodnie zajęć!

A tak poza tym to zachorzyłem się, mam katar, gorączkę, kaszel i zwolnienie do poniedziałku włącznie. Już mi się marzyła normalna praca po tych wszystkich wolnych dniach, a tu znowu mnie odesłali do domu. A w poniedziałek w firmie ważny dzień, wdrożenie projektu, nad którym pracujemy już około 1.5 roku. No chyba, że znowu się przesunie :D

A dziś z psem spaliśmy tak oto:

Spanie z Piesem

Jak widać chusteczki są.




"h