Wczoraj będąc w galerii bonarka w Krakowie, weszliśmy do sklepu Smyk. Syn siedział na wózku, takim co się jeździ po tamtejszym hipermarkecie Auchan. Staliśmy sobie na środku Smyka, gdy podszedł do nas ochroniarz i powiedział, że do tego sklepu nie wolno wjeżdżać takim wózkiem i że musimy wyjść! Wyrzucił nas, po czym uciekł, a mnie niestety zabrakło refleksu żeby mu coś odpowiedzieć… Dziwna sprawa, dziwne uczucie, myślałem, że w dzisiejszych czasach raczej walczy się o klienta… Smykowi już dziękujemy, więcej tam ‘nasza noga nie postąpi’. Dziękuję dobranoc, nie ma takiego kupowania.