Archive for the ‘moto’ Category
Filed Under ( moto) by KooT on Czerwiec-23-2010
PZU zapłaci za dwie… ups, auto ma 4 koła!

|
Filed Under ( moto) by KooT on Lipiec-2-2008
Kontynuując historię Hondy – wróciła już do mnie. Naprawiono:
- 2 szt. tuleje amortyzatorów tył
- 2 szt. tuleje duże wahaczy tył
- 2 szt. cylindry hamulców tył
- płyn hamulcowy
- 1 szt. łożysko koło przód
- ustawiona zbieżność
Dostałem na wszystko 7% rabatu i nie policzono mi za wymianę cylindrów, płynu hamulcowego i za zrobienie ogólnego przeglądu :)
|
Filed Under ( moto) by KooT on Czerwiec-26-2008
Pojechałem wczoraj rano na 8 oddać moją hankę do naprawy. Zleciłem wymianę czterech tulei. Dwie tuleje amortyzator tył i dwie tuleje duże tył (zwane cukierkami) przy okazji poprosiłem o zrobienie ogólnego przeglądu i jeśli coś będzie nie tak, to mieli zadzwonić czy chcę to też naprawić. Nikt nie dzwonił przez cały dzień… Zwolniłem się z pracy godzinę wcześniej bo ASO czynne do 17. Jakie było moje zdziwienie, gdy jeden z panów zaczął mi wciskać kit, że ja im kazałem wymienić jedną tuleje i amortyzator… Jakie było moje zdziwienie, że chcieli mi takie auto oddać, wziąć pieniądze (wcale nie mało) i uważali, że jest ok… Skończyło na przeprosinach, dostałem auto zastępcze Hondę Jazz i obietnicę ‘potężnego’ rabatu… Gdyby nie profesjonalizm jednego z panów, którego znałem już wcześniej. Gdyby nie to, że rozegrał wszystko błyskawicznie (gdy już się dowiedział, że inny mocno dał wtopę) to niesmak byłby większy… Myślałem, że takie rzeczy nie zdarzają się w ASO Hondy, wolałem nawet więcej dopłacać przy naprawach mojego 10-letniego auta, żeby takich rzeczy unikać… Ehh zobaczymy czy nie zapomną o rabacie… :D Hondą Jazz jeździ się miło, ale jest to małe autko do jazdy po mieście dla kobiety… trochę badziewne wykończenie i słaby silnik. Chociaż fajne doświadczenie, pojeździć innym autem i zatęsknić za swoją starą poczciwą hanką… wciskam gaz w tej Jazz i mam wrażenie, że ona do mnie jęczy ‘No dobra dobra spoko, juuuuuż jaaaaadę…’
|
Filed Under ( F1, moto) by KooT on Marzec-15-2008
 |
|
Ruszyła F1! W tym roku poza kibicowaniem Robertowi, spoglądał będę również w stronę zespołu Honda – wiadomo! Szkoda, że pierwsze wyścigi w Australii, bo na żywo w Polsce o 5 w nocy :D
(zdjęcie ze strony http://www.hondaracingf1.com/)
|
|
Filed Under ( moto) by KooT on Październik-11-2007
I w końcu udało mi się znaleźć Hanię! Rocznik 98, silnik D14A3, moc 75KM, wersja hatchback 3D. Chociaż moc bardzo szybko zostanie zwiększona do 90KM. Bo jest to wersja na rynek niemiecki, gdzie sztucznie,mechanicznie ograniczono moc, żeby Niemcy mogli płacić mniejsze ubezpieczenie :D Tak więc wystarczy wymienić uszczelkę pod przepustnicą i Hania nabierze skrzydeł :P
Drżyjcie więc, na drogi Krakowa (i nie tylko) powraca MotoKooT! Hehe, autko odbieram w przyszły czwartek!
|
Uff! Po długiej przerwie w jeździe na rolkach, dziś postanowiłem nadrobić zaległości. Ostatnio odnowiła mi się lekko kontuzja kolana, więc pełen byłem obaw :) Jednak wystarczyło odrobinę się rozpędzić, poczuć wiatr we włosach i wszystkie obawy zniknęły! Pojawiło się za to doznanie przyjemności jaka płynie z jeżdżenia na rolkach. I wiedzą to tylko ci, którzy spróbowali! No nie Neto? :)
Odkrywaniu przyjemności z rolek, towarzyszyło ponowne odkrywanie pewnej zapomnianej przeze mnie płyty. The Best of Black Sabbath! Kiedyś dawno, kiedy nie było jeszcze w Polsce oryginalnych płyt, kiedy kupowało się kasety magnetyczne, miałem piracką (nie pełną jak się okazuje) tę właśnie płytę. I pamiętam, że spodobała mi się bardzo podczas jakiejś szkolnej wycieczki w góry, jakoś tak lepiej przy tej muzyce się szło :) Okazało się, że na rolkach jeździ się przy tej muzyce, równie dobrze. Dzisiejszym rolkarzom dedykuję więc The Best of Black Sabbath! :)
A byłbym zapomniał, odkryłem dziś jeszcze jedną rzecz. Przy hotelu Forum, zniszczonym i zapomnianym, na którym wiecznie i ciągle wisi, największa reklama piwa Żywiec, 50m obok bloku, w którym wynajmuję pokój, powstał tor cartingowy! Wow, nieźle zapylają te małe samochodziki ;) Muszę się tak kiedyś wybrać!
Ahoj!
|
Filed Under ( moto) by KooT on Luty-22-2007
Nastał czas gdy auto, którym obecnie poruszam się po Krakowie, musiało przejść obowiązkowy, coroczny przegląd. Pojechałem więc wczoraj do stacji diagnostycznej w salonie „Polinar”. Już na początku koleś obsługujący tam wydał mi się jakiś dziwny. Taki nie miły jakiś… No nic przystąpił do diagnostyki. Układ kierowniczy i przednie zawieszenie ok, hamulce przednie ok. Hamulce z tyłu – słabe jakieś „Tu pan musi naprawić” – usłyszałem. Reczny – „UUuuu też słaby”. Światła – trochę trzeba skorygować, wyciąga koleś jakiś klucz wtyka w lampę i kreci, ustawia, koryguje DUP rozwiercił tak, że już się nie dało nic ustawiać :( No nic… Dostałem na pisemku, że trzeba naprawić hamulce z tyłu i hamulec postojowy (ręczny), wpisał też, że oświetlenie rejestracji nie działa… Chcę płacić (98PLN) kartą… Nie ma czytnika… „Proszę iść zapłacić na sklep”. Poszedłem, zapłaciłem. Wracam z druczkiem potwierdzającym wpłatę, pokazuję panu, pan stwierdza, że jemu ten druczek potrzebny. JA – „Mnie też jest potrzebny, bo to kopia potwierdzająca transakcję dla klienta”. ON – „Panie ale ja muszę mieć jakiś dowód zapłaty”, JA – „A ja muszę mieć dowód, że wpłaciłem, kopię dla Pana ma tamten Pan na sklepie, u którego płaciłem”, ON – tępy wzrok – „To kurwa weź se pan to i idź już”. Yyyyyyyy???????
Ehhh pojechałem stamtąd, parkuję, zaciągam ręczny… o-o… urwana linka :( koleś tak ciągnął ręczny, ze urwał linkę! i oczywiście nic mi o tym nie powiedział… :( Salon „Polinar” trafia na czarną listę i nikomu nie polecam korzystać z usług tej firmy ;/
Wiem, można mi zarzucić, że nie sprawdziłem wszystkiego po przeglądzie dokładnie, że tego ręcznego nie zobaczyłem i nie poszedłem do gościa się kłócić, żeby to naprawiał, skoro urwał. Tylko, że jakbym miał tak wszystko sprawdzać co ten koleś robił, to sam bym sobie w końcu ten przegląd zrobił. Bo przecież w normalnych okolicznościach, w normalnej firmie, pracownik jeśli urwał by linkę, to powinien mnie o tym poinformować i naprawić… a ten zachowywał się jakby czekał ciągle na łapówkę…
UPDATE: Auto już naprawione, wymienione całe bębny i szczęki z tyłu, linka też naprawiona i oświetlenie rejestracji też.
|
Filed Under ( moto, różne) by KooT on Wrzesień-18-2006
Ludzie są dziwni. W piątek gdy czekałem na pociąg, nagle z megafonów pani ogłosiła, że pociąg wjedzie na inny peron. Co się wtedy działo! Tłum nagle zaczął biec w kierunku przejścia podziemnego. Biegli tak szybko jakby od tego zależało conajmniej ich życie. Śmieszna była jedna starsza pani, która z wnuczką (tak myślę) targała jakąś duża torbę. I średnio im to szło w czasie biegu. Starsza pani nagle ‘wydarła’ się na biedną wnuczkę tak, że wnuczka wzięła i sie rozpłakała… Obie wyglądały na typ myślicielek Radia Maryja… (Czy ja oceniam po wyglądzie?) Natomiast wracając w niedzielę już autem (naprawione i jeździ!) spotkałem na drodze ten typ kierowcy, o którym tylko slyszałem w opowieściach. Niedzielny kierowca – jedzie wszędzie zgodnie z przepisami, mimo że droga pusta i z górki to on hamuje żeby tylko nie przekroczyć 50! a za nim sznur aut… I jedzie tak jakby się bał… nerowowo reagował na wyprzedzania go, tzn gwałtownie nagle zjeżdzał na pobocze. Ehhh taki typ to spore zagrożenie dla siebie i innych… Jakoś tak motoryzacyjnie u mnie ostatnio…
|
Filed Under ( moto) by KooT on Wrzesień-11-2006
Historia moto-koota toczy się dziwnymi drogami. Na weekend pojechałem do domu. W sobotę w aucie wymieniliśmy olej, filtr oleju, fitr benzyny, filtr powietrza… Uradowany tym faktem w niedziele późnym popołudniem ruszyłem do Krakowa. Wszystko było fajnie i pięknie do momentu dojechania do ronda kraka… Stanąłem na światłach i już nie ruszyłem :( Z silnika zaczęły dobiegać dziwne dźwięki, jakby coś ostro ocierało po czym zdechł on. I przyszło mi spychać zielone punto ze środka 3 pasmowej drogi na chodnik… Na szczęście mam wykupione AC i Auto Assitance. Telefon do centrum, po 30min pojawiła sie laweta, w 10min auto na lawecie, po 2h auto spowrotem w domku… Pojechało samo i Pan laweciarz nawet trafił… Ehh… ciekawe co tam się popsuło, wyglądało i brzmiało jak zatarty silnik… Ale ja na silnikach mało się znam więc wypada jedynie czekać, aż zajrzy tam mechanik… Chcąc nie chcąc wracam do podróżowania tramwajami…
UPDATE – W aucie zatarł sie alternator. Uff kamień z serca, bo myślałem, że to silnik padł ;)
|
|
|