Ciekawe, jak szybko organizm przestawia się na niespanie. Wcześniej sypiałem dobrze, regularnie średnio 7-8h. A gdy np. pies miał biegunkę i musiałem z nim 3 razy w nocy wyjść – następny dzień był ‘trudny’ ;) Teraz – sypiam średnio 5h, w nocy wstaję co 3h, przewijam, podaje do karmienia, później odbijam… O 6 z budzikiem w tyłku przychodzi pies… Bywają noce gorsze i lepsze, ale mimo to całkiem normalnie funkcjonuję w pracy. Oczywiście wpadłem w nałóg kawowy (wcześniej nie piłem kawy wcale), ale mimo wszystko i tak jestem zdziwiony :D
A syn Adaś ostatnio coraz częściej uśmiecha się na widok twarzy. I jest to tak rozbrajający uśmiech, że zapomina się wtedy o wszystkich trudach. Za taki uśmiech syna, można oddać bardzo wiele :D